Przemieszczam się galopem po najbardziej wyrafinowanych zakamarkach mojej fantazji kulinarnej i szukam pomysłu na obiad. Poruszając się w zawrotnym tempie, przed oczami przeskakują mi tęczowe kolory, ale jakoś nie potrafię się zatrzymać. Wszystko dzieje się za szybko, zbyt energicznie. Łapczywie próbuję ogarnąć kolejny pomysł na obiad i nie dostrzegam otaczającego mnie dobra. Beztrosko mijam wdzięczące się do mnie Marchewki i jak Kubica swym bolidem przemykam obok nich bez mrugnięcia okiem. Bataty, które jesienią na długo zakotwiczają w naszym domu, nagle stały się nieodłącznym elementem krajobrazu i jak płot, który mijam codziennie, nie wzbudzają we mnie żadnych emocji. Czasem zatrzymuję się na chwilę przy Cebuli, która tkwiąc w nierozerwalnym związku z Czosnkiem przyciąga każdego intensywnością swych perfum. Nie jest to co prawda Chanel No. 5, ale nie znam osoby, która potrafi przejść obok nich obojętnie. Codziennie w mej głowie mijam warzywną ekipę, w której nie brakuje Cukinii, Papryki, Pietruszki i innym przedstawicielek warzywnej płci pięknej, ale kombinuje utrudniając sobie życie. Zaciągnąłem więc ostatnio ręczny hamulec, szarpiąc przy tym podłoże myślowe jak Zetor glebę po żniwach i zacząłem się zachwycać tym co tyle razy mi umknęło. Czasem wystarczy zwolnić, poświęcić kilka sekund i skupić się na tym co umyka nam w życiowym pędzie. Proste rzeczy potrafią dostarczyć więcej szczęścia i radości, niż wyrafinowane i oślepiające blaskiem klejnoty. Zatrzymałem świat i jaram się jego banałem.
- bataty,
- marchewki,
- zielona papryka,
- czerwona papryka,
- cebula,
- czosnek,
- cukinia,
- burak,
- rozmaryn,
- tymianek,
- olej,
- tofu ( 1 łyżka sosu sojowego, papryka, pieprz, sól, 1 łyżka oleju, 1 łyżka soku z cytryny, czosnek)
- Tofu kroimy w paski i dorzucamy składniki podane w nawiasie, tworząc tym samym marynatę. Oczywiście jeśli ktoś ma lepszy sposób, można zrobić po swojemu. Dziś sojowa kostka będzie tylko dodatkiem. Odstawiamy
- Warzywa obieramy, kroimy w słupki, krążki, kwadraty, lub inne dziwne kształty. Główkę czosnku przecinamy na pół i kładziemy wraz z łupiną. Z cukinii można wyciągnąć gniazda pestek i nie musimy jej obierać. Układamy je na blaszce wyłożonej papierem, skrapiamy olejem i posypujemy przyprawami.
- Pieczemy do miękkości w temperaturze 150 stopni. Trudno określić jaki to będzie czas, gdyż jak życie pokazało, każdy piekarnik rządzi się swoimi prawami.
- Tofu możemy ułożyć na kratce w piekarniku, lub usmażyć na patelni.
SOS CZOSNKOWY
- 1/2 szklanki nerkowców,
- 1/2 szklanki wody,
- 1 łyżka soku z cytryny,
- kilka listków świeżej mięty,
- 3-4 ząbki czosnku,
- pieprz,
- sól.
Całość dania komponujemy z ryżem, oraz elementami zielonymi. Bardzo odświeżająco działa tutaj mieszanka sałaty masłowej z roszponką i pomidorem. Myślę, że nie ma tutaj zbyt dużej kombinacji. Prostota, kolo i dobry smak biją z talerza blaskiem. Życzę udanego dnia, oraz smacznego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz