Wybiła północ. Mieszkanie było okryte ciszą, która wdzierając się do głowy siała nieludzkie spustoszenie, swym niemym krzykiem. Nie mogłem zasnąć, więc obserwowałem taniec cieni na ścianie, które nie pytając o zdanie włamały się przez okno. Zaplątane w swoje odbicia, pływającym ruchem odbijały się od ściany do ściany, nie dotykając podłogi. Co jakiś czas ich emocjonalne uniesienie przenosiło je na sufit, gdzie wyglądały jak przemieszczająca się tłusta plama. W narożniku pokoju, pająk leniwie szarpał swą nić zapewniając podkład muzyczny, dla odbywającego się na ścianie spektaklu. Kątem oka widziałem jego siec, która w blasku księżyca wyglądała jakby była utkana z nici wypełnionej srebrem. Starałem się rozpoznać melodię, którą uraczył mnie jegomość z sześcioma kończynami, lecz krzyk ciszy nie pozwalał mi się skupić, czułem że odpływam. Nagle w drugim pokoju usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła, co natychmiast wyrwało mnie ze snu, który jeszcze nie do końca się rozwinął. Włamywacz - pomyślałem. W ciemnościach próbowałem odnaleźć jakąś broń, cokolwiek by móc obezwładnić niechcianego gościa. Znalazłem coś na kształt maczugi, spuchniętego lub napompowanego kija baseballowego. Udałem się do pomieszczenia obok i już od progu widziałem, jak skulony typ, skrada się w moją stronę, myśląc że go nie widzę. Bez zastanowienia wziąłem potężny zamach i z całych sił uderzyłem go tak, by jednym strzałem wybić mu z głowy takie pomysły. Trafiłem idealnie, a on leżał nieruchomo. Zapaliłem światło i w lustrze, które stało naprzeciwko zobaczyłem siebie i leżącą postać. Stałem uśmiechnięty z piękną Cukinią w dłoni, a na podłodze leżał On...z roztrzaskaną głową, Głód.
- 1 marchewka,
- 1 pietruszka,
- 1/2 selera,
- 1 ziemniak,
- biała część pora,
- 2 ząbki czosnku,
- 1/2 łyżeczki kurkumy,
- ostra papryka,
- średniej wielkości cukinia,
- ok. 1,5 l bulionu warzywnego,
- 1-2 łyżki mleczka kokosowego,
- pieprz, sól,
- olej z pestek winogron.
- Na jarzynówce ścieramy marchew, seler i pietruszkę.
- W garnku podsmażamy czosnek z przyprawami, dorzucamy starte warzywa, pokrojony por, pokrojonego ziemniaka.
- Dusimy chwile na małym ogniu.
- Dorzucamy cukinię i zalewamy wszystko bulionem warzywnym. Cukinii nie obieramy ze skóry, ale usuwamy gniazda pestek. Gotujemy do uzyskania odpowiedniej miękkości warzyw.
- Po zdjęciu z palnika, zupę miksujemy i dodajemy mleczko kokosowe.
TOFU ( marynata )
- 2 łyżki musztardy francuskiej Dijon,
- 2 łyżki sosu sojowego,
- 1 łyżka oleju,
- 1 łyżka soku z cytryny,
- szczypta papryki ostrej,
- szczypta papryki wędzonej,
- 2 ząbki czosnku.
- Wszystkie składniki marynaty mieszamy ze sobą i wrzucamy do niej pokrojone w kostkę tofu naturalne. Najlepiej zamknąć to w szczelnym pojemniku i kilka razy potrząsnąć by każda kostka była obtoczona w marynacie. Odstawiamy do lodówki na kilka godzin.
- Tofu smażymy na niewielkiej ilości oleju, tak by złapało kuszący rumieniec.
- Zupę podajemy na gorąco z wyżej wymienioną kostką i makaronem ze świeżej cukinii. Makaron można zrobić, używając obieraczki julienne i delikatnie go skropić sokiem z cytryny.
Łatwo, przyjemnie i niesamowicie smacznie. Smak musztardowego tofu w połączeniu z tą zupą, sprawił, że odpłynąłem. Nic więcej nie powiem, bo jak zacznę się rozwodzić na temat smaku, popłynę z pisaniem do późnych godzin popołudniowych. Zachęca, polecam i życzę smacznego :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz