Ostatni tydzień poświęciłem na ostatnie szlify kondycyjne przed Mistrzostwami Polski w Biegu 24 godzinnym. Biegając tak po ulicach Malborka, co jakiś czas przebiegałem obok drzewa, którego gałęzie uginały się pod ciężarem, ociekających słodyczą śliwek. Radość moja była przeogromna, gdy kręcąc się tam przez kilka godzin co jakiś czas, mogłem pożywić się korzystając z darów natury. Musiałem jednak uważać na właściciela posesji, by nie wypuścił za mną wydziału pościgowego w postaci jakiegoś dobermana, lub nie rzucił we mnie ciężkim przedmiotem. W biegu i napływie negatywnych emocji ze strony atakującego, ciężko byłoby mi wytłumaczyć, że ja tylko tak degustacyjnie podjadam, że nie zamierzam spożywać śliwek wiadrami. Gdy już tak kręciłem naste kółko i zaczęło mi się już odbijać powidłami, pomyślałem że po powrocie do domu, fajnie będzie ukręcić jakiś ciacho, którego spożywanie nie będzie ubarwione oglądaniem się za siebie. Jeszcze w piątek wybrałem się na zakupy i zgarnąłem kilkanaście przepięknych, soczystych, ociekających zajebistością śliwek.
- 200 g mąki pszennej,
- 100 g mąki owsianej,
- szczypta soli,
- 1 i 1/4 szklanki mleka roślinnego,
- 1/3 szklanki oleju z pestek winogron,
- 100 g cukru trzcinowego Demerara ,
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej,
- 2 łyżki soku cytrynowego,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- łyżeczka cynamonu ( do śliwek ),
- łyżka cukru trzcinowego (do śliwek),
- śliwki.
- Suche składniki mieszamy.
- Mokre dorzucamy do suchych mieszamy ze sobą.
- Przelewamy masę do tortownicy (24cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
- Ze śliwek wyciągamy pestki, obsypujemy cukrem i cynamonem. Układamy na cieście.
- Pieczemy przez ok 40-45 minut w temp. 180 stopni.
Takie najprostsze rozwiązania przynoszą najwięcej radości. Nie namęczy się człowiek podczas przygotowania, ale silną wolę trzeba trenować, żeby nie zjeść wszystkiego od razu. Życzę miłego dnia...no i naturalnie smacznego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz