Od kilku tygodni żyję w strasznym pędzie, dlatego moja zmęczona twarz w lustrze nie jest dla mnie zaskoczeniem. Co prawda nie poznaje się, ale przyzwyczaiłem się do gościa z naprzeciwka, który towarzyszy mi w trakcie mycia twarzy, zębów, czy czesania brody. Patrzy się na mnie, wykonuje jakieś dziwne ruchy, a od czasu do czasu próbuje zaczepić luźno rzuconym słowem, licząc pewnie na konwersację. Zasada by nie rozmawiać z nieznajomymi nadal obowiązuję, więc zazwyczaj zbywam go kamiennym spojrzeniem i wychodzę do pracy. Wczoraj, czułem się wyjątkowo źle. Jadąc pociągiem do domu, miałem wrażenie jakby z każdym kilometrem mnie ubywało, a energia, która zazwyczaj rozsadza mnie od środka, cały czas gdzieś się ulatnia. Miałem świadomość, że dzieje się coś niedobrego i należy szybko znaleźć przyczynę ogarniającej mnie niemocy. Kumulując resztki sił, pobiegłem do domu, zaliczając po drodze solidną glebę. Gdy stanąłem w progu, w moją stronę spojrzeniem rzuciła Magda, która od razu zauważyła, że nie jestem sobą i mam jakiś problem. Nie pytając o nic, zaczęła krążyć wokół mnie i doszukiwać przyczyny mojego opłakanego stanu. Zdezorientowany i poirytowany jednocześnie, krzyknąłem " Nie jestem poobijany, nic nie złamałem...". Uśmiechnęła się tylko i odparła: " No Kochany, masz problem, potężny problem. Widzę, że biegnąc do domu, kilka razy solidnie zadziałało przyciągnie i doszło do uszkodzenia karoserii.. Jest też dziura, całkiem potężna. Ludzie przewrotnie, nazywają ją dziurką, Słodką Dziurką" W tym momencie kamień spał mi z serca i roztrzaskał się przy moich stopach. Uśmiechnąłem się, najszerzej jak tylko potrafię. Wiedziałem, że trzeba to uszczelnić. Słodko zapchać.
SPÓD:
- 1 szklanka nerkowców,
- 1 szklanka daktyli,
- 1,5 szklanki wiórków kokosowych,
- 1/2 szklanki płatków owsianych,
- 3 łyżki masła orzechowego,
- 1 łyżka kakao,
- szczypta soli,
- kilka kropel soku cytrynowego,
- Daktyle zalewamy ciepła wodą i zostawiamy na około 30 minut.
- Po 30 minutach wrzucamy wszystko do blendera i miksujemy. Jeśli masz słaby blender nerkowce, też wcześniej namocz. Łatwiej będzie je rozdrobnić.
- Sypką jeszcze masę, przekładamy do tortownicy i ugniatamy ją na spodzie. Odstawiamy do lodówki.
- 2 puszki mleczka kokosowego (2 x 400 ml),
- 2 łyżki soku cytrynowego,
- cukier puder (ilość jak zwykle dowolna i pamiętajcie, że możecie go zastąpić zdrowszą substancją słodzącą),
- 4 łyżeczki agaru (proszek zagęszczający-wegański odpowiednik żelatyny),
- 400 g malin,
- borówka (ilość dowolna),
- Maliny wrzucamy do garnka, blendujemy, zasypujemy cukrem i podgrzewamy.
- Całość mleka wrzucamy do garnka, wciskamy sok cytrynowy, wlewamy maliny i podgrzewamy.
- Agar rozrabiamy w niewielkiej ilości wody.Gdy mleko zaczyna wrzeć, dolewamy agar i gotujemy przez ok. 5 minut.
- Na naszym spodzie układamy borówkę.
- Lekko przestudzone mleko wlewamy do tortownicy i po wystygnięciu wkładamy do lodówki.
- Gdy podczas studzenia mleko zacznie się ścinać, można ponownie podgrzać i konsystencja będzie ponownie płynna.
- Po ok 2-3 godzinach leżakowania w lodówce, ciasto jest gotowe, by wyjechać na stół.
Jeśli raz na jakiś czas przyjdzie Wam ochota na coś słodkiego i czujecie, że nie możecie się na niczym skupić, bo przez słodką dziurkę uciekają wszystkie myśli. Koniecznie ją zapchajcie...Udanego zapychania, oraz smacznego życzę :)
Daktyle to z tą wodą, czy bez niej wrzucamy do blendera?
OdpowiedzUsuńChyba bez niej, bo wody w składnikach nie ma, ale wolałabym się upewnić.
Oczywiscie bez wody :)
UsuńNo rzeczywiście proste:)Zrobię !!! :)
OdpowiedzUsuńCzaaad. Dziś zrobione i zjedzone.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJakiego mleka kokosowego używasz? chodzi o firmę, jakie się u Ciebie sprawdza. :)
OdpowiedzUsuń