Dziś postanowiłem postawić na prostotę i na klasykę smaku. Dla niektórych ta nazwa zabrzmi jak esperanto, lecz są tacy, którzy przyklasną i tupną nogą z radości po zobaczeniu tego wpisu. Z racji tego, że pochodzę z Wielkopolski, pyra z gzikiem towarzyszyła mi od dziecka i zazwyczaj był to naprzemienny ze śledziem, obiad piątkowy. Jeszcze kilka miesięcy temu, nawet bym nie pomyślał o wersji wegańskiej, tylko wcinałbym zwykły twaróg. Dziś gdy wiem jakie możliwości dają orzechy, nasiona, znam takie produkty jak jogurt sojowy, mogę przyrządzać cuda. Prowadzony smakiem, który jeszcze czuję w ustach, napiszę kilka słów o tym daniu.
TWARÓG :
- 200 g mielonych migdałów,
- 250 ml jogurtu sojowego,
- 1 cebula,
- 1/2 pęczka koperku,
- pieprz i sól,
- 1 łyżeczka soku z cytryny.
- Migdały mieszamy z jogurtem sojowym i odstawiamy na około 20 minut.
- Blendujemy powstały już praktycznie twaróg, tak by masa stała się jeszcze delikatniejsza.
- Dodajemy cytrynę, pokrojoną drobno cebulę, koperek i przyprawy.
Do uzyskania pełnego efektu będziemy potrzebować jeszcze kilka innych składników:
- 4 duże pyry,
- szczypiorek,
- pieprz czerwony.
- Pyry gotujemy przez 10 minut.
- Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i pyry układamy na papierze.do pieczenia
- Nacinamy pyry wzdłużnie i poprzecznie, smarujemy je oliwa z oliwek, posypujemy solą i posypujemy świeżym tymiankiem.
- Pieczemy przez 20 minut (termoobieg ) + 20 minut ( termoobieg i grzanie z góry )
Po wyjęciu, jak widać na załączonym obrazku, rozkładamy naszą bulwę i wypełniamy ją wcześniej przygotowanym twarogiem. Posypujemy drobno posiekanym szczypiorkiem oraz posypujemy czerwonym pieprzem ( niesamowicie smaczny ). Danie dostępne dla każdego, bez wydziwiania, fanaberii i cudowania. Jeśli ktoś zatęskni za pyrą z gzikiem. Serdecznie zapraszam :) Smacznego :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz