Gdy zaczynam obrabiać pękatą dynią, której średnica jest sporo większa niż moja głowa, muszę się liczyć z tym, że w połowie procesu zacznie brakować mi pomysłów na jej przerobienie. W niedzielę podjąłem próbę wykorzystania całości, uzyskanego po pieczeniu miąższu, ale po wykorzystaniu 75 % zasobów, musiałem spakować zapas do lodówki. Gdy mam już za sobą pierogi, ciasto, kompot, sos, zaczyna się młyn w głowie, wewnątrz której małe kanaliki drąży jedno, natrętne pytanie - co dalej ? Zaczynam się rozglądać po kuchni i szukam punktu zaczepienia, który byłby iskierką rozniecającą ogień kreatywności. W zasięgu wzroku nie mam niczego, co przykuwa moją uwagę, na dłużej niż kilka sekund. Zaczynam tracić nadzieję i spokojnie przygotowuję pakiet, przeznaczony do mrożenia. W połowie procesu załadunkowego, ze skrzynki, która stała obok wyspy, zaczęły dochodzić jakby dźwięki tarcia, jęki i miarowo narastający łomot. Poza resztką warzyw i kaszą jaglaną, która spadła wczoraj z blatu, niczego innego tam być nie powinno? Skąd więc te dźwięki przywołujące na myśl akt kopulacyjny??? Ciekawość wygięła me ciało jak budowlańca w dniu wypłaty i wychylając się w prawą stronę dojrzałem Marchew, Pietruszkę i seler, które naprzemiennie tarły się na jarzynówce. Nie wiem, czy chciały mnie zainspirować, czy zadowolić wybijającą rytm Jaglankę, ale na pewno w jednej sekundzie zapewniły mi plan doskonały. Zagarnąłem towarzystwo na wyższą kondygnację i przyglądając się ich harcom, wykombinowałem rozpustnie smaczny pasztet.
- 1 czubata szklanka pure z dyni,
- 1 szklanka suchej kaszy jaglanej,
- 2 marchewki,
- 1 pietruszka,
- 1/4 średniego selera,
- 1 puszka ciecierzycy,
- 3 papryki czerwone,
- 1 łyżka siemienia lnianego,
- 2 łyżki bułki tartej,
- 2 cebule,
- 4 ząbki czosnku,
- papryka wędzona słodka,
- szczypta chilli,
- pieprz,
- sól,
- majeranek,
- olej do smażenia.
- Paprykę pieczemy przez ok. 30 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. Skórka musi zrobić się czarna.
- Kaszę jaglaną przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
- Marchew, pietruszkę i seler ścieramy na jarzynówce.
- Cebulę i czosnek podsmażamy na oleju.
- Do cebuli dodajemy marchew, pietruszkę i seler i dusimy do uzyskania miękkości. W trakcie doprawiamy.
- Gdy warzywa będą miękkie, dorzucamy pure dyniowe, cieciorkę i wszystko miksujemy blenderem ręcznym.
- Dosypujemy do masy siemię lniane, ugotowaną kaszę i bułkę tartą. Dokładnie mieszamy.
- Paprykę czerwoną obieramy ze skórki, kroimy w bardzo drobną kostkę, po czym wrzucamy ja do gara z masą i mieszamy.
- Masę przekładamy do keksówek ( 3 szt, wym. 20 cm ) i pieczemy przez około 50 minut w temperaturze 180 stopni.
Jeśli ktoś nie wie jak wykonać dyniowe pure, podpowiadam: Dynię kroimy, usuwamy pestki, obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki, po czym wrzucamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni. Po około 20-30 minutach dynią powinna być gotowa (miękka w sensie).
Z każdym pasztetem dochodzę do coraz bardziej perfekcyjnego smaku, ale w tym przypadku...przesadziłem. Życzę udanego pieczenia i smacznego :) Dzień dobry ;)
Uwielbiam takie pasztety, wygląda fantastycznie :)
OdpowiedzUsuńDla ułatwienia, wydrążoną dynię kroję na ćwiartki i piekę razem ze skórką. Po upieczeniu zdecydowanie łatwiej ją obrać! :)
OdpowiedzUsuń