Gdy otworzyłem oczy, dzień już na dobre się rozpasał i wkładał przez okno swe rozświetlone dłonie, próbując mnie wyszarpnąć z objęć Morfeusza. Nie chciałem wstać. Choć było mi nieziemsko dobrze, po całym tygodniu absencji kulinarnej, musiałem wstrząsnąć ambicją i ruszyć do kuchni. W chwili gdy moja noga wyruszyła w długa podróż w kierunku podłogi, w głowie jakby zagrzmiało. Miałem wrażenie, że w mojej głowie jest wielki regał myśli, a z jego półek co jakiś czas, z hukiem spada świetny pomysł. Gdy prawa stopa wsunęła się w laczek, miałem już w głowie dwie gotowe potrawy. Lewa stopa, nie chcąc być gorszą od swej siostry, pociągnęła za sobą kilka nowych wizji, które zamierzałem wdrożyć w życie. Nie zastanawiałem się nawet, jaki wpływ ma układanie stóp na ziemi, na przypływające z prędkością wodospadu pomysłu. Zanim przyjąłem pozycję pionową, moim jedynym pragnieniem było znaleźć się w kuchni. Głowa już pulsowała od napływu emocji, a każdy nowy pomysł rozpychał ją jeszcze bardziej. Zanim dotarłem do garów łeb miałem jak dwudziestokilogramowa piłka lekarska. Z każdą chwilą, przypominałem główną bohaterkę moich wszystkich pomysłów. Moją dynię wypełniała jeszcze większa dynia.
- ok. 500 g dyni,
- ok 1,5 l wody (można mniej lub więcej),
- ksylitol lub cukier zgodnie z upodobaniami,
- 6 goździków,
- 3 łyżki octu jabłkowego,
- otarta skórka z połowy pomarańczy.
- Dynię obieramy, oczyszczamy z pestek i kroimy w kostkę.
- Wrzucamy do garnka pękatą koleżankę, zalewamy wodą i zagotowujemy.
- Gdy woda zaczyna wydawać znajome dźwięki, dorzucamy goździki, pomarańczową skórkę, ksylitol i na małym ogniu, gotujemy do uzyskania odpowiedniej miękkości dyni.
- Na chwilę przed zdjęciem z palnika, dodajemy do naszego kompotu ocet jabłkowy.
- Jaramy się podróżą w czasy dzieciństwa.
- Nie możemy uwierzyć, że to takie pyszne.
- Ponownie się jaramy... ;)
Już dawno sobie obiecałem, że muszę przyrządzić kompot, którym raczyła nas nasza mama. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie dorzucił czegoś od siebie, dlatego znalazła się tam pomarańczowa skórka. Wydawać by się mogło, że to tylko kompot. Jadnak gdy poznacie jego smak, nic już nie będzie takie samo. Dynia już nie będzie tylko dynią, a kompot przybierze formę nektaru.
Pozdrawiam i życzę smacznego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz