Fasolka szparagowa, od zawsze kojarzyła mi się jako dodatek obiadowy, który podawano w moim rodzinnym domu, ze stertą ziemniaków i kawałkiem mięsa. Zielony strąk oczywiście był solidnie zalany bułką tartą z domieszką masła, tak by podkręcić smak i dobić kalorie, które już tak się wylewały z talerza. Nie jest więc dziwne, że jako dorosły ponad 35 letni mężczyzna zmagałem się ze skrajną otyłością, skoro nie dostrzegałem podstawowych błędów żywieniowych. Teraz gdy moja świadomość żywieniowa jest na nieco innym poziomie, staram się z warzyw wyciągać, jak najwięcej ich naturalnego smaku.
Kilka dni temu, moja druga, zdecydowanie piękniejsza połowa, przyniosła całą siatę, cienkiego, powykręcanego warzywa, dając zlecenie bym coś z tego przyrządził. Nie ukrywam, że nie do końca to współgrało z moimi wizjami, ale chcąc nie chcąc musiałem rzucić jakimś pomysłem. No i stało się, przyrządziłem potrawę. Jaram się nią jak jasna cholera. Zdjęcia piękne, potrawa nieziemsko smaczna. Wysyłam więc foty do M...i...okazuje się, że danie to nie przejdzie na bloga, gdyż z racji swojej świetności zostanie przeznaczone jako przepis do książki. Pełen zapału wracam więc do kuchni i muszę coś na szybko przyrządzić, bo zasób fasolki, jeszcze nie został w pełni wykorzystany. Co wychodzi mi najlepiej? Z jakim produktem rozumiem się najbardziej? Nie należę do osób, którym gluten wykręca kostki, gdy przebiegam obok pola pszenicy, dlatego moim faworytem jest zwykła, najzwyklejsza, mąka pszenna. W tempie ekspresowym rzuciłem na drożdżowy placek kilka warzyw i po ok. 30 minutach mogłem cieszyć się powykręcaną pizzą :)
SPÓD:
- 1 szklanka mąki pszennej,
- 2 łyżki oleju,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 20 g drożdży,
- 3/4 szklanki wody,
- odrobina cukru,
- opcjonalnie świeży tymianek.
- Do miseczki wlewamy ciepłą wodę, kruszymy drożdże, dodajemy cukier i łyżeczkę mąki. Wszystko mieszamy i odstawiamy na około kwadrans, by drożdże "ruszyły".
- Suche składniki mieszamy ze sobą, dodajemy po kwadransie drożdże, olej (opcjonalnie tymianek) i ugniatamy ciasto. Ciasto nie powinno być zbyt suche.
- Miskę przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy w ciepłe miejsce by podwoiło swoją objętość.
Kolejna część zadań nie jest zbyt skomplikowana, gdyż jedyne co musimy zrobić to lekko obgotować fasolkę i pokroić warzywa.
- Fasolkę oczyszczamy, obcinamy końcówki. Gotujemy we wrzątku z dodatkiem cukru i soli.
- Fasolka powinna się gotować około 5 minut. Nie może być rozgotowana, gdyż w piekarniku będzie jeszcze raz poddana obróbce termicznej.
- Ciasto rozwałkowujemy na cienki placek (nie musi być idealnie okrągły).
- Na wierzchu układamy pomidory, następnie cebulę, papryczkę chilli, oraz czosnek. na wierzchy układamy fasolę.
- W ramach kombinacji w brzegach pizzy umieściłem strąki fasoli, by ich zajadanie stało się jeszcze przyjemniejsze.
- Pizzę pieczemy ok. 30 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.
- Podajemy z ulubionymi sosami.
Proces wykonania wegańskiej pizzy, jak widać nie jest zbyt czasochłonny, a takim wielkim plackiem spokojnie może najeść się cała rodzina. Nie mamy tutaj żadnych serów, sosów, czy też innych polepszaczy, a pizza smakuje perfekcyjnie. Jeśli nie macie pomysłu na obiad, to jest idealne rozwiązanie.
Wiem, poruszyłem temat glutenu, więc zapewne za chwilę odezwą się nożyce, po uderzeniu w stół. Mam świadomość, że niektórym ten składnik nie służy, lub nie mogą go spożywać, ale nie popadajmy w paranoję. Jeśli świetnie się czuje po spożyciu białego pieczywa, dlaczego mam z niego rezygnować? ...bo mi smakuje ??? ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz