Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w lokalu mieszkalnym przy ulicy Kościuszki, o każdej porze dnia i nocy, kreatorem najgłośniejszych imprez są warzywa i owoce. Bywa tak, że gdy wychodzę z domu, oczy sąsiadów odprowadzają mnie do każdego zakrętu, w towarzystwie niedowierzania i zaskoczenia. Czy przeszkadza mi fakt, że pod moim dachem rozwija się patologia warzywno - owocowa? Starałem się ten problem ostatnio rozgryźć, ale po godzinach spędzonych na roztrząsaniu zagadnienia, stwierdziłem, że nie wyobrażam sobie innego życia. Powroty do domu, nie byłyby już takie same. gdybym wracał do 4 ścian otoczonych spokojem i sielanką. Nie wyobrażam sobie wejścia do domu, gdzie od progu wita mnie nuda, spokój i niczym niezakłócona cisza. Uwielbiam wręcz, gdy od razu po naciśnięciu klamki słyszę odgłosy odbywającej się imprezy o zabarwieniu owocowym. Kilka lat temu, zapewne ostro bym się wkur*ił, gdyby moje ulubione miejsce na kanapie, zajęła kolosalna dynia. Dziś jaram się bardziej niż sprzęgło w tarpanie i uśmiech mam tak szeroki, jak zakręt na 4 pasmowej autostradzie. Nie wkurzam się nawet, gdy od progu dostaję słodkiego kuksańca, od przelatujących z prędkością światła owoców. Delektuje się każdym akcentem, uśmiecham się...jestem zdrowo zakręconym masochistą ;)
SPÓD:
- 1 szklanka płatków owsianych,
- 1/2 szklanki słonecznika,
- 1 szklanka rodzynek,
- 2 łyżki oleju kokosowego,
- 1 łyżka kakao,
- opcjonalnie można dodać syropu daktylowego,
- Wszystkie składniki miksujemy w malakserze i powstałą sypką masą wykładamy dno tortownicy o średnicy 26 cm.
- Odstawiamy do lodówki.
- 2 x mleczko kokosowe (pojemność puszki 400 ml),
- 1 czekolada gorzka o gramaturze 100 g,
- ananas,
- mango,
- śliwki,
- 4 łyżeczki agaru,
- opcjonalnie ksylitol, jeśli ktoś stwierdzi, że brakuje mu słodyczy.
- Na wcześniej wykonany spód wykładamy ćwiartki lub połówki śliwek, oraz obrane i pokrojone w kostkę mango.
- Ananasa miksujemy razem z 1 puszką mleczka koksowego po czym przelewamy do garnka,
- Drugie mleczko przelewamy do kolejnego garnka i podgrzewamy z pokruszoną czekoladą.
- W czasie gdy czekolada topi się, podgrzewamy mieszankę ananasa i mleczka koksowego.
- Gdy obydwa "wywary" zaczną wrzeć, dorzucamy do każdego garnka po 2 łyżeczki agaru i na małym ogniu, podtrzymujemy przez około 1 minutę.
- Masę naprzemiennie wlewamy do tortownicy (będzie bardzo płynna). Żółty płyn, a następnie, czekoladowy, żółty, czekoladowy....i tak do wyczerpania zapasów.
- Ciasto po lekkim ostudzeniu, wstawiamy do lodówki.
- Do spożycia jest gotowe po około 2-3 godzinach.
Faktem jest, że mogołem chwilę poczekać na ściągnięcie masy, by uzyskać efekt zebry. Przyznam jednak, że moje podniecenie smakowe było tak wielkie, że racjonalne myślenie zostało gdzieś z tyłu. Świeżość owoców i czekolada to idealne połączenie. Polecam i życzę smacznego :)
Możesz podać ile mniej więcej potrzebujemy każdego z owoców ? :D
OdpowiedzUsuńA mi coś nie chce zastygnąć w lodówce :( a już by się chciało zjeść pyszności
OdpowiedzUsuń