Nie ukrywam, że uwielbiam robić zupy a najlepszą ich formą jest zupa krem, która nie jest zmiksowana tak dokładnie jak posiłki dla niemowląt i pływają w niej kawałki warzyw. Niekiedy lubię delektować się sporymi kawałkami warzyw, zanurzonymi w aromatycznym bulionie i w takich chwilach chowam blender do szuflady, dając mu chwilę odetchnąć. Ostatnio straszny nacisk kładę na spożywanie jak największej ilości warzyw ( ulubiona przekąska to natka pietruszki i koperek ), dlatego sięgnąłem po sporej wielkości brokuła i przyrządziłem go zgodnie ze swoją wizją. Jaki efekt ? Proszę zająć miejsca w fotelach, bo za chwilę przeleci po Waszych zmysłach tajfun pyszności ! ;)
- 1 średniej wielkości brokuł,
- 3 marchewki,
- 2 pietruszki,
- 2 ziemniaki,
- 2 cebule,
- 3 ząbki czosnku,
- 3 liście laurowe,
- 4 ziarna ziela angielskiego,
- 6 suszonych pomidorów z zalewy,
- 1 puszka brązowej ciecierzycy, którą oczywiście można zastąpić zwykłą, uprzednio ją namaczając i gotując.
- 1 pęczek koperku,
- 1,5 l bulionu warzywnego ( osoby zabiegane, mogą zastąpić warzywną BIO kostką warzywną )
- olej kokosowy,
- pieprz, sól.
- Cebulę grubo kroimy w półtalarki i podsmażamy na oleju, wraz z czosnkiem, zielem angielskim i liściem laurowym.
- Dorzucam do gara równie grubo pokrojoną marchew z pietruszką i delikatnie podsmażamy.
- W następnej kolejności dorzucamy pokrojone ziemniaki i cały czas mieszając, chwilę oprawiamy w podwyższonej temperaturze, panującej w garnku ;)
- Całość zalewamy bulionem i gotujemy przez ok. 10 minut. Musimy sprawić by warzywa zmiękły, ale nie były rozgotowane.
- Dorzucamy do gara pokrojone w paski pomidory, oraz ciecierzycę. Gotujemy, cały czas na małym ogniu, przez około 5 minut.
- Dorzucamy do garnka różyczki brokuła i gotujemy wszystko przez 2-3 minuty. Nie możemy przegotować brokuła, gdyż przeciągnięty traci na wyglądzie, oraz smaku.
- Podajemy w naczyniu, które uważamy za najlepsze, posypujemy koperkiem i zastanawiamy się gdzie schować garnek by nie wciągnąć całej zupy od razu.
Ech...świeżością powiało z michy i muszę przyznać, że za sprawą smaków wydobywających się z niej, poczułem wiosnę i niesamowitą świeżość. Gdy wiosłowałem łyżką bez opamiętania, wydawało mi się, że promienie słoneczne rozświetlają pomieszczenie, dopiero później zorientowałem się, że dzień wcześniej wkręciłem 100 W żarówkę do lampy. Nieważne skąd te błyski i blaski. Najważniejsze, że było szybko i smacznie. Dzień dobry :) Smacznego :)
Zdrowo & Kolorowo!
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :-D make-life-green.blogspot.com