piątek, 29 stycznia 2016

ZUPA TAJSKA

Ostatnimi czasy w dyskoncie spożywczym z owadem w logo, pojawiły się produkty, które wręcz popychają do wykonania zupy w azjatyckim klimacie. Swoją drogą bardzo się cieszę, że pojawia się coraz większa świadomość pysznych wegańskich produktów. Ludzie sięgają chętniej po to co zdrowo, a duże sklepy prześcigają się w promocjach cen roślinnych produktów. Zanim jednak przejdę do przepisu, chciałbym zaznaczyć, że przepisu takiego jak ten nie znajdziecie w internecie. Jest to nasza wariacja na temat zupy tajskiej i nic w niej nie zmienimy, gdyż smakuje najlepiej !!!


  • puszka mleka kokosowego,
  • ok. 700 ml bulionu warzywnego,
  • kostka tofu (opcjonalnie),
  • szalotka,
  • 1 marchew,
  • gruby szczypior,
  • 2 ząbki czosnku,
  • łyżka oleju,
  • łyżka oleju sezamowego,
  • łyżka sosu sojowego,
  • spora łyżka czerwonej pasty curry,
  • papryczka chilli, 
  • 2 łodygi trawy cytrynowej lub jeśli macie pastę z trawy cytrynowej- dorzucamy 1 sporą łyżeczkę),
  • 3 cm imbiru,
  • 1-2 limonki,
  • garść grzybów mun,
  • pieczarki – 8 szt,
  • makaron ryżowy,
  • kiełki fasoli (ze słoika).

  1. Pracę zaczynamy od pokrojenia wszystkich składników: marchew w cienkie słupki, cebulkę w szabelki, pieczarki w cienkie plastry, czosnek posiekać, imbir w cienkie paseczki, papryczkę drobno posiekać – ilość wg upodobań ostrości. Trawę cytrynową obieramy z pierwszych warstw kroimy wzdłuż w grubszej części i lekko zmiażdżymy aby trawa puściła trochę soków).
  2. Zanim przystąpimy do produkcji, tofu kroimy w kostkę i marynujemy w soku z limonki i sosie sojowym. Proporcję sosu do soku są 50:50.
  3. W garnku rozgrzewamy olej z olejem sezamowym, dodajemy posiekany czosnek, pokrojoną szalotkę, chili, posiekany imbir, trawę cytrynową i marchew. Dodajemy sos sojowy, mieszamy całość i chwilkę razem dusimy.
  4. Następnie dodajemy pieczarki, pastę chili, sok z całej limonki. Podsmażamy całość kilka minut.
  5. Makaron ryżowy gotujemy wg przepisu na opakowaniu. 
  6. Po chwili wszystko zalewamy bulionem i mlekiem kokosowym.
  7. Dodajemy grzybki mun, gotujemy całość na wolnym ogniu aż grzybki zmiękną. W razie potrzeby doprawiamy zupę większą ilością soku z limonki. Raczej nie dodaję soli ponieważ pasta jest dla mnie wystarczająco aromatyczna – jeżeli macie potrzebę to w tym momencie proszę dosolić.
  8. Tofu wrzucamy na patelnie z odrobiną oleju i przesmażamy. Kto dysponuje patelnią grillową, może je wrzucić na ruszt.
  9. Na dno miseczki układamy ugotowany makaron (nie dodajemy go do garnka z zupą bo wchłonie cały płyn), zalewamy go gorącą zupą, posypujemy przesmażonym tofu, kiełkami, i sporą ilością pokrojonego szczypioru.

Ludzie zazwyczaj boją się gotowania takich zup, ale jak widać jest to bardzo proste i nie pochłania całego popołudnia. Najważniejsze w tym wszystkim jest ogarnięcie logistyczne. Przed przystąpieniem do realizacji, należy przygotować wszystkie składniki by później w panice, nie zdemolować całej kuchni. Jeśli ktoś jeszcze nie poczynił zakupów w dyskoncie wspomnianym na wstępie...gorąco polecam i życzę smacznego :) 

2 komentarze:

  1. No i jak na zamówienie dałeś przepis. Zaopatrzyłam się również w tym samym sklepie. I oczywiście nie wiedziałam, co z tym zrobić. Super !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy ma swój sposób na zupę tajską. Ale najlepszą podają w Loving Hut z wielką krewetką z sejtanu.

    OdpowiedzUsuń