poniedziałek, 23 stycznia 2017

ZIOŁOWE GRISSINI I GUACAMOLE

Gdy się ock­ną­łem w szcze­rym polu, mia­łem wra­że­nie jakby na świat spa­dło tysiąc mete­ory­tów sie­jąc pogrom i tra­ge­dię. Wokół mnie leżały tysiące poćwiar­to­wa­nych korzeni warzyw, które dogo­ry­wa­jąc na powierzchni, roz­ta­czały wokół nie­ziem­ski zapach. Nie mogłem jed­nak zro­zu­mieć co się stało i kto mógł doko­nać takiej masa­kry. Czu­łem się jakby ktoś mi przy­wa­lił jakimś tępym przedmio­tem, bo głowa mi pul­so­wała jak po trzy­dnio­wym melanżu. Nie wie­dzia­łem co się dzieje i jak sta­łem się czę­ścią tej warzyw­nej masa­kry. Zda­rzały mi się już emo­cjo­nalne wybu­chy i napady szału, ale ni­gdy nie zbez­cze­ścił bym takiej ilo­ści zie­lo­nego dobra. Gdy tak się zasta­na­wia­łem, zza moimi ple­cami usły­sza­łem hałas, a zie­mia która wydała się być mar­twa, zaczęła się poru­szać, jakby osa­dzona była na stole wibra­cyj­nym. Cokol­wiek zbli­żało się do mnie, na pewno nie miało poko­jo­wych zamia­rów. Zaczą­łem się roz­glą­dać za czymś, czym mógł­bym się obro­nić. Nie zamie­rza­łem się pod­dać bez walki, czy też tanio skóry sprze­dać, jak mawiał Mariusz Pudzia­now­ski. Trzy metry ode mnie dostrze­głem dwa mie­cze. Nie zasta­na­wia­łem się skąd się wzięły i czyje są. Wyszarp­ną­łem je z ziemi, obró­ci­łem się i krzy­żu­jąc broń, byłem gotowy by przy­jąć wroga. Ośle­pił mnie blask stali, a gdy odzy­ska­łem wzrok, sta­łem przed lustrem, trzy­ma­jąc w dło­niach dwa skrzy­żo­wane paluszki gris­sini. Nie wiem czy oswoić się z luna­ty­ko­wa­niem, czy może udać się do spe­cja­li­sty.



  • 250 g mąki pszennej,
  • 8 g suchych drożdży,
  • 150 ml ciepłej wody,
  • 3 łyżki oleju rzepakowego,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • szczypta cukru trzcinowego,
  • 1 łyżeczka oregano,
  • 1 łyżeczka bazylii,
  • 1 łyżeczka rozmarynu,
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej wędzonej.

  1. Drożdże wsypujemy do miski, dodajemy cukier i wodę. Odstawiamy na około 15 minut, by drożdże ruszyły. 
  2. Składniki suche mieszamy ze sobą.
  3. Suche składniki mieszamy z drożdżami. Wyrabiamy elastyczne ciasto. 
  4. Miskę przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy na około godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
  5. Po wyrośnięciu ciasta odrywamy kawałek, rozwałkowujemy i tniemy na centymetrowe paski, które skręcamy tak by powstał z nich rulon, lub najzwyklejszy w świecie świder. 
  6. Skręcone słupki, układamy na papierze do pieczenia, smarujemy olejem i pieczemy przez 10 minut w temperaturze 200 stopni. 
  7. Podajemy z guacamole (przepis znajduje się tutaj).

Przy takiej przekąsce spokojnie można spędzić sobotni wieczór, oglądając ciekawy film. Gorąco polecam i ostrzegam przed uzależniającym smakiem. Życzę miłego dnia, oraz smacznego :)

1 komentarz:

  1. Aż mi ślinka poleciała poza składnikami na guacamole mam wszystko. Robię grissini a do nich mam pastę z ciecierzycy z pomidorami. Uwielbiam Pana przepisy! Sama piszę bloga ale ja to cienki bolek. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń