Prowadzenie bloga kulinarnego to wcale nie jest taka prosta sprawa, jakby się niektórym mogło wydawać. Wśród wszystkich uniesień, sukcesów i wodotrysków słownych, cały czas przewija się burza myśli, która skutecznie przepędza ciszę i spokój. W tygodniu mam niewiele czasu, by wejść do kuchni, dlatego weekendy pracuje na podwyższonych obrotach. Pomiędzy kilkugodzinnymi wybieganiami, spędzam czas przy garach, jednocześnie rozmyślając, co wstawię w poniedziałek, wtorek lub środę. Stojąc tak otoczony wianuszkiem warzyw, z nożem i chochlą w dłoni, czasem się zawieszam i stoję nieruchomo jak Zygmunt na swojej kolumnie. Potrawy pojawiają się w zawrotnym tempie, a ja już dawno straciłem nad tym kontrolę. Wyobraźcie więc sobie, co muszą przeżywać moi bliscy, którzy chcąc się zrelaksować w niedzielne popołudnie, siedzą na kanapie i co jakiś czas mają podsuwane kolejne potrawy. Doszło już nawet do tego, że sąsiadka wracając do domu, obok naszych drzwi przechodzi bezszelestnie jak Apacz na polowaniu. Nie wiem, dlaczego w okresie największej eksplozji kreatywności kulinarnej, ona wymyśliła sobie jakąś redukcję. Proporcji w garach nie potrafię zmniejszać, rzadziej też nie będę gotował, więc może stworzę jakiś punkt degustacyjny na dzielni?
FARSZ:
- 100 g kotletów sojowych,
- 10 pieczarek,
- 2 cebule,
- 2 ząbki czosnku,
- 1 łyżka sosu sojowego,
- 1 łyżka majeranku,
- 1 łyżeczka tymianku,
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej,
- 1 łyżeczka papryki słodkiej,
- pieprz,
- sól,
- olej rzepakowy.
- Kotlety przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
- Cebulę podsmażamy na niewielkiej ilości oleju rzepakowego.
- Do cebuli dodajemy pokrojone pieczarki i smażymy je do momentu odparowania płynu.
- Przed ściągnięciem pieczarek z palnika, doprawiamy.
- Kotlety i pieczarki miksujemy i doprawiamy przeciśniętym przez praskę czosnkiem.
CIASTO:
- 5 dużych ziemniaków,
- skrobia ziemniaczana,
- sól.
- Ziemniaki obieramy, gotujemy z solą, rozgniatamy, studzimy.
- Masę ziemniaczaną po lekkim wystudzeniu, dzielimy na 4 części. Wyciągamy jedną część i w jej miejsce wsypujemy skrobię ziemniaczaną. CAŁOŚĆ ziemniaków mieszamy ze skrobią. Ciasto wyjdzie gładkie, aksamitne, nie klejące się do rąk.
- Z masy ziemniaczanej odrywamy odrywamy kawałek ciasta, formujemy kulkę i rozpłaszczamy ją na dłoni, tworząc "krążek" o grubości" ok. 5mm. Łyżeczką nakładamy farsz, na środek i zamykamy całość, tworząc kulkę. Gdy już mamy gotowy produkt, wrzucamy go do osolonego wrzątku. Po wypłynięciu na powierzchnię gotujemy przez 4 minuty. Podajemy okraszone podsmażoną cebulą i szczypiorem.
Fantastyczny przepis :-) bez glutenu, bez słodkiego... tak jak lubię ;-)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNajbardziej klimatycznym elementem jest talerz z napisem "Społem". Dopełnienie nastroju ;)
OdpowiedzUsuńwygląda cudownie :* Aż ślinka cieknie. Będę musiała zrobić koniecznie.
OdpowiedzUsuńOj, jak ja chciałabym być Twoją sąsiadką :)
OdpowiedzUsuńJutro zrobie bo wygladaja przepysznie!!!
OdpowiedzUsuńWyszły pyszne !!! pożarte na momencie :D THX :D :*
OdpowiedzUsuńJutro robie a co tam w morde jeza :-)
OdpowiedzUsuńCzy kotlety sojowe mają być usmażone tak jak jest napisane na opakowaniu czy tylko ugotowane w bulionie?
OdpowiedzUsuń